Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkonowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkonowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2009

wakacyjnie

Po ostatnich niemiłych zdarzeniach jakoś nie chce mi się tu nic pisać.
Moje domowe poczynania odrywają mnie od bloga skutecznie.
W końcu pokój młodego zaczyna jakoś wyglądać.
Ściany gotowe, podłoga położona, łóżko wstawione
miałam malować meble ale zniechęcona
odłożyłam na lepszy czas który niestety nie nadszedł.
Zatem czas się wziąć w garść ...

A póki co wakacyjnie leniwie dogorywamy w mieście
delektując się podpatrzonymi wypiekami
z zaprzyjaźnionych blogów.

Moja mama w życiu nie uwierzyłaby że to moje dzieła
w rodzinie uchodziłam za kulinarne beztalencie
którego jedynym osiągnięciem w kuchni było spagetti bolońskie.
Cóż ...
ukrywać nie będę że jako podlotka nie interesowało mnie
gotowanie zupy pomidorowej czy też innego krupniku.
Kuchnię z zasady omijałam, jadłam bo musiałam ...
Ale teraz za to rekompensuję to sobie z nawiązką.


ushii myślałam że nie ma nic lepszego od drożdżówek z jabłkami
ale wersja z jagodami przeszła moje najśmielsze oczekiwania ;)).

Poniżej tarta pauli_71 z wczoraj na powitanie M
który właśnie wrócił z Rumunii,
przygotowana oczywiście przy pomocy młodego ;)).


A tu kilka migawek z mojego balkonowego ogródka.
Pierwsze pomidory koktajlowe rodzą i rodzą,
mają niestety twardą skórkę i młody odmawia konsumowania.
A szkoda bo są takie fajnie mięsiste.


Skalniak rozrósł się do rozmiarów giganta
i przestał być uroczym wiklinowym dodatkiem ;))
Ale najbardziej zadowolona jestem z ipomea batatas
w zestawieniu z amarantową pokrzywką wygląda wręcz cudnie.
Rozrosły mi się wszystkie roślinki
nawet dwie które dokupiłam miesiąc później.
Tylko niestety baaaardzo delikatne są w obejściu
deszcz wręcz rozdziera te soczysto zielone liście.
Roślina jakiś czas wygląda nieładnie
uszkodzone liście niestety marnieją
ale szybko się odradza wypuszczając nowe pędy.
Jak tylko widzę czarne chmury zdejmuję skrzynkę z balkonu.


Na mnie już czas ...
wracam do malowania mebli młodego.
W międzyczasie powstaje też w końcu
upragniony stolik na skrzynkę z ziołami
z żeliwnymi nogami po starym Singerze.
Nie mogę się już doczekać ...
pozdrawiam gorąco

poniedziałek, 4 maja 2009

optymizmu garść po wiadrze dziegciu

Tydzień miałam całkowicie do bani.
Ledwo sama wyszłam z wirusoalergii to się pochorował młody.
Remont stanął w miejscu bo jak tu się tłuc, gdy za ścianą dziecko
ma 40C gorączki??? Miesiąc czekałam na zamówioną i zaliczkowaną
wcześniej sofę. Nie żeby jakiś bajer i cuda na kiju. Zwykły Ikeowy
Fothult w oliwkowym kolorze nie pasującym mi do niczego.
Jednak przez miesiąc przyzwyczaiłam się do myśli,
że tę sofę postawię w salonie i temat siedzenia mi odpadnie
przynajmniej do momentu gdy zechce zainwestować w inne.
Cóż ... ludzie jak się okazało są tylko ludźmi i sofy nie mam.
Szlag mnie trafił, uczulenie wręcz mam na takie zagrania.
Do tego wszystkiego przegrałam licytację lampy na all,
którą chciałam do pokoju młodego. Chyba czas odpocząć od zakupów ...
póki co musiałam odreagować i kupiłam szafkę/ławkę do przedpokoju.
Czy właściciel zechce mi ją sprzedać za wylicytowane 32zł się okaże,
na razie od 28.04 nie mam z nim żadnego kontaktu.
***
Ale za to cudem jakimś udało mi się kupić wilca ziemniaczanego
(ipomea batata), a wcześniej dowiedzieć co to za ów.
Okazało się że w Krakowie jest na tego wilca jakaś licencja
ma ją jeden człowiek i pieczołowicie chroni kontraktu z zagranicą.
Mam zatem okazy z tzw "wycieku" nie wiem sama co myśleć o tym ...
Dziś zamieszkały 4 dorodne sztuki
w skrzynkach z amarantowo-limonkową pokrzywką.
Mam nadzieję że będzie im u mnie dobrze ;))).


Komarzyce które w ubiegłym roku całkiem dobrze się u mnie spisały,
jeszcze chwilkę muszą zaczekać bo nadal nigdzie nie znalazłam
odpowiedniego dla nich towarzystwa o liściach wybarwionych
na fioletowo, zbliżonych do boskiego wręcz wilca black tone.
Zaczekam ...
***
Za to w sobotę zamieszkały u nas w niestety zbyt ciasnej donicy
trzy pomidorki koktajlowe. Cudnie pachną jędrne liście.
Muszę jutro wybrać się po donicę i jakąś tyczkę ogrodniczkę
i przygotować im lokum na całe lato.
Nadal brakuje ziół, truskawek i schodków na których docelowo
stać ma mój ogródek użytkowy.
Nadrobię gdy znajdę chwilę ...
Kiedyś ...


Na koniec ledwo mieszczący się skalniak sprzed miesiąca ;)))

Niestety jednemu dziwakowi po lewej od gwiazdy nie odpowiadało towarzystwo
i wyprowadził się bidulek na stałe do kubła na śmieci.
Muszę coś tam wsadzić, bo pustka jakaś taka niefajna
ale żeby to zrobić najpierw napad na bank, później ogrodnictwo.
Niedoczas mnie dręczy ...

niedziela, 5 kwietnia 2009

Dzisiejsze zakupy ;)

Nie mogłam powstrzymać się przed zakupem gdy zobaczyłam te wiklinowe dzieła. Kupiłam sercowy kwietnik i jajo dla młodego.
Jak sobie wczoraj obiecałam w powrotnej drodze wstąpiliśmy po ziemię
i kilka okazów do naszego skalniaka.
Chwilowo jednak plany uległy zmianie bo serce ujeło wszystkich ;).

sobota, 4 kwietnia 2009

Zaplanowałam sobie na dziś przesadzanie kwiatów oraz umieszczenie zdobycznych w skrzynkach.
Zaraz po moich szaleńczych porządkach mieliśmy jechać po ziemię i kwiaty.
W międzyczasie zrobiłam jeszcze zakupy, pranie, zmianę pościeli
i ogarnęłam młodego, który dziś przechodził samego siebie od rana.
W zasadzie czułam się jak robot wieloczynnościowy.
Część domowych kwiatów wyszła już na balkon kilka dni temu
i miałam nadzieję posadzić dziś jakieś zaczątki w skrzynkach.
Ogrodniczy zamknięto nam przed nosem 0 13;00!!!
(aż mi się stare czasy przypomniały ;DDD)
Mam nadzieję że moje kwiaty wytrzymają jeszcze jeden tydzień bez świeżej ziemi i zasilania.
Za to pierwsze "listopadowe objawienie" rozchodniki już się obudziły :).
Wystaje im jeszcze kilka suchych badyli, ale już ze środków wyrastają fajne zielone zaczątki.

***

Po obiedzie późnym popołudniem wybraliśmy się nad Wisłę, mnóstwo ludzi miało ten sam pomysł co my.
Wracając zahaczyliśmy o Rynek Dębnicki i stragan z kwiatami, ileż tam było okazów do naszego skalniaka.
Jutro rano tam właśnie zakupie ziemię i kilka sztuk tych cudeniek.
Nie wytrzymam cały tydzień!!!

poniedziałek, 30 marca 2009

czy ktoś lubi poniedzialki???


Byle do czwartku!!! Pogodynki przewidują 14C i niech mi się tylko nie sprawdzi!!!
Jako że moja część remontowa dobiegła końca, już zaczyna mnie nosić.
Chciałabym już wyjść na balkon, bo mam tam dużo rzeczy do zrobienia.
Ogródka brak więc zamierzam zrobić zaraz przy wejściu po prawej stronie,
3stopniowy podest z ziołami (mięta, rozmaryn, bazylia).
Pierwszy raz chcę również spróbować wyhodować pomidorki koktajlowe i truskawki.
Ogródek na szafce pozostawiam młodemu, świetnie bawił się układaniem kamieni
i wybieraniem różnych roślin w sklepie ogrodniczym w ubiegłym roku.
Do obsadzenie zostaną mi jeszcze skrzynki zwisające za balkon,
ale tu pójdę w tym roku na żywioł, chyba że uda mi się kupić to bluszczowate coś.
Nie wiem co to za kwiat niestety i czy na mój super słoneczny balkon się nada,
ale wygląda bardzo efektownie.
Jak już to wszystko uporządkuję chciałabym znowu pojechać nad morze.