Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczkowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 czerwca 2011

MAMO KUPMY KOTA



młody od dawna chce kota
najpierw chciał siostrę <lol>

wracając jednak do kota ;))
niegdyś moja mam
miała przez chwilę rosyjskiego uparciucha
długo chciałam takiego samego w swoim domu 
ale później zaczęły się choroby z młodym 
i mi przeszło

ale młody jak to młody 
nieustępliwy jest
zdecydowaliśmy zatem 
że po komunii podejmiemy decyzję
i dostanie kota w prezencie od nas

do wczoraj wydawało mi się 
że plan działania mamy jasno ustalony
i będzie to oglądany wcześniej maine coon
rudzielec gapowaty z lekka :)

w piątek wieczorem z głupia frant 
całkowicie nieświadomie wklepałam w google
WYSTAWY KOTÓW KRAKÓW 2011
i wyskoczyło: 4-5.06.2011

rankiem szybkie śniadanie sprzątanie zakupy
obiad rach ciach przygotowany
i przed 12 zwarci i gotowi 
trafiliśmy w ... paszczę lwa

P R Z E P A D Ł A M
poszliśmy kupić maine coona (powyżej
lub norweskiego leśnego (poniżej)
po drodze zauroczyły nas syberyjskie
szorstkowłose pręgowane
 i liliowe długowłose
powyżej turecki van
przed samą wystawą poznałam tę rasę
szukając podobieństw do angory tureckiej
kot duży wielkości norwega
czy też średniego maine coona

poniżej brytyjski
jak mawia młody ... Garfield
tutaj w niebieskim wybarwieniu
rosyjski niebieski 
total ignor ;))

po raz pierwszy miałam okazję 
zobaczyć też devon rexa
cornish rexa
sfinksa 
 

wszystkie koty były naprawdę cudne
pomijam ilość tytułów
i zaliczonych wystaw
a to wszystko jak widać znoszą dzielnie

na koniec mój faworyt
mam nadzieję że wkrótce 
zamieszka z nami
syjam orient havana brown
jak go zobaczyłam 
aż chciało mi się zakrzyknąć:
tylko Gacek!!!

pozdrawiam
13ka


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

OFF PLUS CAMERA KRAKÓW 2011




w sobotę 16 kwietnia 
ostatniego dnia festiwalu 
OFF PLUS CAMERA Kraków 2011
dane nam było gościć na spotkaniu
z odpowiedzialnym za efekty specjalne
między innymi w STAR WARS 
Rogerem Christianem 
 spotkanie do ostatniego dnia 
trzymaliśmy w tajemnicy 
dla naszego fana STAR WARS 
było ono niespodzianką
młody był zachwycony
nawet udało mu się podczas spotkania
zadać jedno pytanie
pasja mojego dziecięcia nie ukrywam 
dość kosztowna jest
ale cytując klasyka
jak szaleć to na całego


słonecznie
pozdrawiam

13ka


niedziela, 16 maja 2010

10te zdjęcie



o matko co to była za wyprawa!!!
pierwszy raz zgodziłam się na 
rezerwację noclegu przez net
był to długi majowy weekend
26.04-5.05.2002 Slowenski Raj
miejsce przeurocze jak wynikało z folderów

po przebyciu zakrętów dodam wielu zakrętów
w dodatku po skalistych serpentynach
marzyłam o krzakach 
bo wiedzieć Wam trzeba 
że byłam akurat w połowie ciąży

"Chatki sa lasem" okazały się totalną ruiną
drzwi zamknięte raptem na skobel
nie dały się normalnie otworzyć
pod naporem ciała drobnej kobiety wyleciały
firanki w oknach wody nie widziały z 5 lat
jako że panowie czekali poniżej 
a my pognałyśmy radośnie ku miejscu spoczynku
nie widzieli tego czarownego miejsca

zataczając się ze śmiechu z 15 minut
w końcu zarządziłyśmy odwrót

miło wspominam ten urlop
nigdy więcej nie jadłam 
tak bosko przyrządzonego na grillu pstrąga
przez szalonego węgierskiego kucharza
zjadłam tam powalającą ilość lodów
która a jakże odłożyła mi się w wiadomym miejscu
i najważniejsze wtedy poczułam pierwsze ruchy młodego

miejsce przeurocze i przynajmniej wtedy
takie ... samo w sobie dziewicze
chciałabym je kiedyś pokazać młodemu


jakość tej fotki mnie powaliła ;DDD
nawet obróbka choć baaaardzo się starałam
niewiele jej pomogła
później przyszła era
CANONA EOS 300
Minolty z10, 7i oraz 7hi

i zapraszam dwie kolejne miłe osóbki
deZeal i GUSIĘ



dziękuję za odwiedziny 
pozdrawiam serdecznie 
kolejny raz z rzędu życząc SŁOŃCAAAAAAAAAAAAA

13ka


piątek, 7 maja 2010

Jakby 13go w piątek ...



rano z wielkimi planami 
odprowadziłam młodego na angielski
gdy wychodziłam ze szkoły zaczął padać deszcz
ale co tam po tygodniu już mi nie straszny ... 
tak mi się zdawało
prawie biegiem dotarłam 
do pobliskiego centrum handlowego
okazało się niestety że pora zbyt wczesna (8:30) 
i z zakupów nici

zlana deszczem poszłam na przystanek 
po drodze zahaczając o kiosk Ruchu żeby kupić bilet
pani z okienka kiosku trzasnęła mi szybką
na zasuwkę z tekstem
NIE MAAAAAAAAAAAAAA

chwilę później przed nosem 
zatrzasnęły się drzwi mojego autobusu
zaklęłam siarczyście pod nosem
aż się słońce ocknęło i w końcu wylazło zza chmur

zła i przemoczona zmuszona przez los 
wracałam do domu na piechotę

cała złość przeszła mi gdy trafiłam na targowisko 
a tam roślin cudnych tyle 
że aż mi się  w głowie zakręciło
jako że nie za bardzo miałam jak się z nimi zabrać
udam się tam jutro na DUŻEEEEE zakupy

prawie w podskokach z odrobiną radości
wracałam do domu w pośpiechu
żeby uciec przed kolejną ulewą
nagle za plecami usłyszałam pisk opon
jakiś czubek przeleciał autem obok
obryzgując mnie wodą z kałuży po ... gatki

niestety ciąg dalszy nastąpił ...

 MUSIAŁAM dziś kupić włóczkę
na realizację planów weekendowych
wsiadłam w tramwaj
z powodu remontu torowiska 
w okolicy  Rynku
musiałam przesiadać się 3 razy
normalnie docieram do tego sklepu w 30minut
dziś 9min stałam w zamkniętym tramwaju i ukropie
na przystanku na którym wsiadłam
do sklepu dotarłam prawie godzinę później
5min. przed zamknięciem

ale przynajmniej kupiłam co chciałam o!!!
połowę drogi przebyłam tramwajem resztę ...

powiem Wam że naprawdę się cieszę 
że jestem w łóżku i nigdzie się dziś już nie wybieram

a teraz obiecane migawki kilka z wystawy
niestety muszę zasmucić zainteresowane osóbki
fotki z wystawy są z datą 19.08.2008

jest ich niewiele 
bo tak naprawdę robiłam je z ukrycia
ale mam nadzieję
że choć trochę oddadzą klimat jaki tam zastaliśmy

takie cudo mijaliśmy po drodze do celu

i na koniec rarytas 
coś czego moje oczy nigdy nie zapomną ;)


to tyle z wycieczki po wystawie
ale żeby pocieszyć zawiedzionych 
przypominam 



życzę słońca wyzierającego zza chmur :)
i pozdrawiam

13ka


środa, 5 maja 2010

Ojców i jego podwoje ...




jakiś czas temu odwiedziliśmy piękny ogród
w pobliskim Ojcowie (jak ja nie cierpię tych zakrętów)
prócz ogrodu wystawę pod wiele mówiącym tytułem
"Gdzie król chodził piechotą"
o której w następnym poście


dziś jako że z weekendowych planów 
nic nie wyszło - od soboty leje
wrzucam kilka obrazków
tęskniącym tak jak ja
za słońcem
za morzem
za ...


życząc słońca 
pozdrawiam 
13ka
 


sobota, 3 października 2009

Skałki Twardowskiego jesiennie

Dziś wybraliśmy się na szybki spacer.
Kraków to przedziwne miejsce ze skałkami
raptem 15 minut spacerem od Wawelu.
Ode mnie 5 no może max 10.
Lubię to miejsce fajnie się tam ucieka
od zgiełku spalin i miejskiego hałasu
jesień jest tam przepiękna.
Wszystko mieni się kolorami
jakie tylko natura mogła stworzyć.
Lubię jesień.
Zawsze wyobrażam ją sobie jako starszą panią
w cudnie mieniącej się w słońcu
wielowarstwowej czerwonej sukni.
Czerwień taka jesienna
suknia jak cebula czy też kapusta.
Pod każdą warstwą czai się coś nowego ...

Gdzieś tam we mnie jest taka jesienna starsza pani
z bagażem wspomnień
z jedną historią której wspominać nie warto
i kilkoma za którymi się tęskni.

Lubię jesień bo mnie wyhamowuje
a obecna do tego wszystkiego jest
przecudnie słoneczna i ciepła.
To ona sprawia że oglądam się za siebie
wracając do dawnych spraw
i patrzę na nie z dystansu ...

Lubię jesień bo sprawia że tęsknię za przeszłością patrząc w przyszłość







pozdrawiam weekendowo 13ka

sobota, 22 sierpnia 2009

Zalipie fascynacji cd

Czas jakiś temu wspominałam o miejscu
w którym chciałabym mieszkać
gdybym miała wyprowadzić się
z mojego ukochanego przez lata Krakowa.
Pod uwagę biorę tylko dwa miejsca Lanckorona i Zalipie.
I o ile powiedzieć mogę że po wczorajszej wycieczce
malowniczością Zalipia jestem absolutnie zachwycona
to chyba jednak klimat którego oczekuje od miejsca
bardziej oddaje jednak Lanckorona.

Żar się lał z nieba okrutny
zdecydowanie nie był to najlepszy dzień na zwiedzanie,
ale prześlizgujące się tu i ówdzie słońce
wydobywało urok tych jakże misternych malunków.

Wadą tego miejsca jest niestety brak informacji
o domach prywatnych do których właściciele nie bronią dostępu
a wręcz zachęcają do robienia fotek zapraszając do środka.
My zostaliśmy zaproszeni przez p.Danutę (Zalipie 176)
która widząc w naszych oczach zachwyt malunkami
na przydomowych budynkach pokazała nam swój dom.
Po przesympatycznej gwarowej pogawędce
ugoszczeni zostaliśmy pysznymi plackami z pieca.

Powiem Wam że to było naprawdę fajne przeżycie
Dziś na świeżo pokazuję Zalipie ...

Na początek migawki z domu objętego opieką przez władze państwowe.







Remontowany niedawno dach kryty strzechą kosztował bagatela 70tys. zł!!!



Kilka obrazów klikniętych po drodze do ...












Tu już fotki z domu p. Danuty Dymon Zalipie 176 (pozwoliła a nawet nakazała podać dane)










Na zakończenie kilka migawek z Domu Malarek
(taki miejscowy dom gospodyń malujących)








Wieniec który jako silna reprezentacja wraz zespołem ludowym
pojedzie do pobliskiej wsi na coroczne dożynki.


W ciągu 4 godzin zrobiliśmy 380 fotek.
miałam wrażenie że mam oczy dookoła głowy
osobiście bardzo Was zachęcam
do odwiedzenia tego urokliwego zakątka Polski ...

pozdrawiam serdecznie życząc miłego weekendu ;)