Rano wychodząc z młodym do szkoły zastałam awizo
hmm przecież byłam w domu więc skąd???
nie miałam czasu na zastanawianie się
więc wcisnęłam do kieszeni złożony w pół kwitek
i poszliśmy wydeptaną trasą czerpać wiedzę garściami.
Wróciłam autem ze znajomą więc wizytę na PP
odłożyłam na popołudnie.
Później zakupy obiad 2h pracy i ...
można by rzec: "już miałam witać się z gąską"
(czyt.zasiąść z kawą przed kompem)
a tu drrr rozległo się domofonowe warczenie
otwieram: LISTONOSZ ...
no myślę "w spokoju kawę wypiję
i o dymisjach posłucham"
coby całkowitym ignorantem się nie okazać
gdy miły pan z osiedlowego sklepu znowu zagadnie
"jak tam liberalne rządy się mają".
Oto zawartość pierwszej przesyłki

Okazało się że na poczcie niestety nadal czeka na mnie przesyłka.
Jako że konferencję przesunięto o pół godziny pobiegłam
bo jak wiecie ciekawość w takich wypadkach zwycięża ;DDD.
Odebrałam i rozpakowałam dopiero gdy już mogłam w spokoju
zasiąść przy zimnej niestety kawie ...

Dziękuję Violetko ... już mi przeszło ;* Ledwo wlazłam do domu łyknęłam zimną kawę
oko nacieszyłam przesyłką zaginiona w akcji
która wreszcie po wielu perypetiach dotarła
a tu drr znowu znajome warczenie ...
Śmiać mi się chciało jak usłyszałam w słuchawce: przesyłka
Dotarły moje buty wyczekane przez 2 lata!!!
Lubie takie dni ... niespodziankowe
Żeby było śmiesznie dziś znowu był u mnie listonosz
ale o tym przy zbliżającym się wielkimi krokami
z okazji a w zasadzie to może i być bez okazji candy
pozdrawiam 13ka