Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2009

Gdy za oknem ... a duże dzieci się nudzą

To co za oknem nie zachęca aby wyjść z łóżka.
Młody w domu ledwo mówiący do tego kaszel
na szczęście optymizmem powiało
po wczorajszej wizycie u lekarza.
Wczoraj na chwil kilka wpadliśmy do szkoły
bo młody ślubowanie na ucznia miał.
Jak wiecie ślubowanie rzecz ważna
i wszystko uroczyście i elegancko
dzieciaki zadowolone pani uśmiechnięta.
I w sumie fajnie że w tym przypadku
Dzień Nauczyciela nie przyćmił
uroczystości pierwszaków
bo już spokojna mogę napisać
że trud Pani i dzieciaków
jest naprawdę owocny.
To był ich wspólny Wielki Dzień.

W międzyczasie wraz z moim młodym pomocnikiem
zmieniliśmy design skrzynki i małego świecznika.

Sposób prosty i sprawdzony na meblach młodego.
Farba akrylowa rozcieńczona do gęstości mleka.
Drewno musi być wcześniej solidnie potraktowane
papierem ściernym o różnej grubości.
Gładkie i odpylone można malować.
Do malowania używam żółto/zielonej gąbki do garów
Jana Niezbędnego (sorki za reklamę).
Przecierać należy wzdłuż słojów bardzo energicznie
rozcieńczona farba akrylowa schnie błyskawicznie.
Ale bez problemu można nadmiar farby usunąć
przecierając suchym końcem gąbki.
Wyschnięta skrzynka potraktowana została
gruboziarnistym papierem ściernym
w celu uzyskania niewielkich przetarć.
Docelowo dostanie jeszcze wosk
który pięknie wyciągnie usłojenie.
I w końcu wraz ze świecznikiem
trafi w ręce Chrzestnej młodego.


pozdrawiam i w końcu wstaję
jako że w kuchni czeka na mnie 4kg
już w połowie przetworzonych
w wersji mini super słodkich węgierek.
Uwielbiam śliwkowe powidła.
13ka

piątek, 17 lipca 2009

Tildowe fascynacje

Jak mawiali dziadowie "zobaczyć i umrzeć"
nie pamiętam jednak o co im szło.
Ja rzekłam to widząc wszystkie cudowne Tildy.
Zafascynowały mnie do tego stopnia
że pierwsza wyprodukowana w trudzie,
znoju i expresowym tempie
dziś została podarowana małej Bibiannie.
Żadne tam cuda nie myślcie
ale dumna jestem z siebie że spróbowałam
na 100% Tildowe szmacianki zawróciły mi w głowie.


Pozdrawiam i życzę wypoczynkowego weekendu :)

ps
ostatnio zapomniałam Wam pokazać mój zdobyczny budzik
kupiłam go za całe 5zł w zasadzie wahając się z decyzją nieco
ale teraz nie żałuję bo ma on coś w sobie

niedziela, 10 maja 2009

niekończąca się historia

Dawno dawno temu szyłam takie słodkie sukienki
dla małych elegantek. Mamy zamawiały je
do chrztu lub na uroczystość Bożego Ciała.
Jedna mi całkowicie nie wyszła ponieważ przy szelkach
nie zostawiłam niezbędnego naddatku do zrobienia zapięcia.
Jako że ciągle na tę kieckę w poszukiwaniu różnych dziwnych rzeczy
trafiam (mimo iż teraz zakopana głęboko) postanowiłam ją wykończyć
i w najbliższym czasie wystawić w miejscu na A niech idzie do ludzi.
I tu dylemat mam bo pomysły na ratunek dla sukienki,
aby moja praca nie poszła na marne mam dwa.

Jako że właśnie skończyłam pokażę co mi z tego wyszło.
Pierwszy z wykorzystaniem "ozdobników" z matowego woalu.
W tej wersji zapięcie szelki będzie na dwie haftki,
które ukryją się pod ozdobnym elementem.


Drugi pomysł na razie w planach muszę się z nim oswoić.
Wykorzystam szydełko i kordonek co z tego wyjdzie zobaczymy ;).