sobota, 26 września 2009

Prezenciki ... a smutki do szuflady

Jakoś tak niespodziewanie jak to zwykle bywa
spadło mi na głowę kilka niefajnych spraw.
Zaczęło się od poniedziałku ...
a jak mawiał mój dziadek
"jaki poniedziałek taki cały tydzień"
... słowo się rzekło!!!

W poniedziałek 2tyg. temu wracając z młodym ze szkoły
sąsiadka na nasze radosne "dzień dobry"
gdy tylko przekroczyliśmy drzwi klatkowe
powiadomiła nas o śmierci sąsiada.
Historia przybiła mnie dość konkretnie ...

Sąsiad ów miał raptem 30 lat.
Żył ... no cóż może ujmę to tak:
"jak sobie pościelił tak się wyspał"
Mieszkał sam po śmierci rodziców.
Dwie siostry alkoholiczki
trzecia zwiała do Włoch nie przyznając się do rodzeństwa.
Trochę smutne, a trochę trudno się dziwić.
Emocjonalnie rozchwiany chłopak
uciekał w dragi i alkohol,
każda impreza kończyła się policją i pogotowiem.
Na to co wyczynia ze swoim życiem patrzyłam z przerażeniem.
Miał też inną stronę ...
zawsze pomógł mi wnieść wózek ze śpiącym młodym na piętro
zawsze otworzył drzwi widząc mnie obładowaną siatami.
Długie lata nie wiedziałam że chorował ...

Pominę historię choroby bo to nie ma już znaczenia.
Z racji choroby był na rencie wystarczało na niewiele
mieszkanie tonęło w długach wyłączony prąd i gaz ...
Czekał lata aż spółdzielnia zamieni
jego mieszkanie na mniejsze
i w końcu się doczekał.
Cały sierpień leżał w szpitalu przeprowadzili go znajomi
po chemii organizm już się nie pozbierał.
Wiedział że nie da już rady ...

W poniedziałek 2tyg. temu wracając z młodym ze szkoły
sąsiadka na nasze radosne "dzień dobry"
gdy tylko przekroczyliśmy drzwi klatkowe
powiadomiła nas o śmierci sąsiada.
Historia przybiła mnie dość konkretnie ...

zaraz po tym gdy zwaliła mnie na korytarzu ta wiadomość
do klatki wszedł administrator z lokatorami
zainteresowanymi kupnem jego mieszkania.
Straszna była to chwila ...
nie chcę pisać jakie słowa cisnęły mi się na usta.

Takie to wszystko smutne ...
życie składa się z powitań i pożegnań i tak w kółko.

***

Obiecałam że się pozbieram do qpy więc się zbieram
zabrać się jednak za nic nie mogę
robię plany i spełzają na niczym ...

W ostatnim czasie gdy słowa grzęzły mi w gardle
odwiedzałam Wasze blogi i tak niespodziewanie
u Llooki spadł na mnie słoik konfitur węgierkowych.
Paczuszka tydzień leżała bo żal mi było rozpakować
w końcu rach ciach i tadam ;)

Llooko nie spróbowałam bo młody zakazał mówiąc że to na zimę ;D!!!


Drugą niespodzianką jest słodkie candy wygrane u Nikusi.
Maleństwo jest cudnej urody i napatrzeć się na nie nie mogę
podobnie jak na cuda violcio11
mam nadzieję że kiedyś się zabiorę za te pokrętne krzyżyki.

Dziewczyny bardzo bardzo Wam dziękuję

Druga sprawa dotyczyła młodego.
Niby nic a jednak ...
po klasowym wyjściu na teatrzyk
byłam nieco zdruzgotana klasą młodego.
Po zakończeniu przedstawienia na pytanie aktorów
czy się dzieciakom podobało kilkoro pokazało środkowy palec.
Ja rozumiem że mogło im się nie podobać, ale żeby aż tak?
Do tego doszedł problem z kolegą przedszkolnym młodego.
Znają się trzy lata. Kolega jest silnym charakterem
mój młody raczej wrażliwcem, który gdy dzieje mu się coś złego
raczej popłacze w kącie niż poskarży się pani.
Już w przedszkolu z kolegą były problemy
ale jakoś się to rozchodziło po kościach jako że byli inni koledzy.
W szkole młody jest sam.
Po wspomnianym wyjściu pani zwróciła mi uwagę
że kolega ma ogromny wpływ na młodego
do tego siedzą razem młody nie nadąża z robieniem zadań.
Zapytałam młodego w domu o co chodzi.
Okazało się że kolega specjalnie go szturcha żeby ten
musiał poprawiać zadanie co tym samym spowalnia go.
Zdarza się również (o czym najpierw dowiedziałam się od pani
z angielskiego) że kolega specjalnie zasłania młodego
żeby go pani nie widziała bo kolega chce być najlepszy w klasie
(jak zostanie wzorowym uczniem to dostanie telefon komórkowy od babci).
Zauważyłam również że kolega potrzebuje młodego
wtedy gdy już nie ma posłuchu u innych
a młody jak ćma do światła leci dając się złapać w tę pułapkę.
Żal mi go było miotał się i zamykał w sobie nie bardzo umiałam mu pomóc.
Poprosiłam panią, aby ich rozsadziła.

Efekt?
mama kolegi się na mnie obraziła
gdy wyłapałam problem prosiłam aby do mnie wpadła na pogawędkę
niestety nie znalazła czasu...

Młody odrabia zadania w szkole nadąża ze wszystkim
został jednym z 4 najlepiej czytających lektorów w klasie.
Widzę zmiany i to jest dla mnie najważniejsze
bo utwierdza mnie że zrobiłam dobrze.

A na koniec kilka migawek z wyprawy do Puszczy Niepołomickiej







ps
oczywiście wróciłam z lokatorem w postaci kleszcza

pozdrawiam 13ka

15 komentarzy:

alizee pisze...

No to miałaś tydzień....
Historia z Twoim sąsiadem identyczna jak z moim, tyle że tamten miał 31 lat, rozwód za sobą, małe dziecko, po kolei śmierć matki ojca... mieszkanie zadłużone... kiedyś o mały włos przyciąłby mi ręce bramą... to chyba trochę ze złości... wiedział, że jest śmiertelnie chory... Straszne jest takie życie, straszna jest taka śmierć...

Z dziećmi to niestety tak jest, nie wiadomo co lepsze, żeby był taki jak Twój, wrażliwy i delikatny, czy taki jak jego kolega... ale poradziłaś sobie z problemem świetnie :-)

Śliczne to krzyżykowe maleństwo, gratuluję, a zdjęcia z puszczy cudne:-)
Pozdrawiam Cię serdecznie

violcio11 pisze...

Rzeczywiscie, duzo u Ciebie. Swiat dzieci jest brutalny. Dobrze wyczulas sytuacje i zaradzilas temu. Na mame kolegi najlepiej nie zwracaj uwagi. Smierc sasiada to smutna sprawa. Pzyzwyczajamy sie do ludzi, a oni odchodza. Ja mam ogromny problem z przemijaniem. W tym roku umarlo 8 (!) osob ktore znalam! Co prawda to na szcescie nie byl nikt z rodziny, ale smierc niektorych bardzo mna poruszyla. Jakos nie rozumie, ze ich juz nie ma.
Sliczne zdjecia z lasu. Tak pieknej paczuszki tez bym pewnie nie umiala rozpakowac. Dziekuje za wzmianke o mnie :-). Zrobilo mi sie bardzo cieplo na sercu.
POzdrawiam Cie wiec cieplo. Trzymaj sie.

byziak pisze...

Faktycznie ciężki tydzień za Tobą. Oby przyszły przyniósł dobre wieści i wydarzenia.
Myślę, że kwestię synka bardzo rozsądnie rozwiązałaś.

Pozdrawiam serdecznie i oby dobre myśli Cię nie opuszczały.

Destiny ikt pisze...

Gratuluję rozwiązania problemu z chłopcami. Jest to coraz trudniejsze, a podejście niektórych dzieci i niestety ich rodziców, jest coraz bardziej przerażające.
Ciężki tydzień, nie zazdroszczę. Ale pamiętaj po deszczu zawsze wychodzi słońce. Więc głowa do góry i uśmiech na twarz - dasz radę :) Pozdrawiam.

kasandra pisze...

Bardzo mi przykro, że ostatnie tygodnie były takie ciężkie. Temat przemijania to temat który wywołuje u mnie ogromny strach, panikę wręcz.
Unikam go jak ognia choć to trudne, sama ostatnio przeżyłam śmierć kolegi też 30-latka tyle że on życie odebrał sobie sam. Przyznam, że nigdy bym się tego po nim nie spodziewała a jednak...

A dzieci ... no cóż wiem jak to jest i wiem jak czasami trudno podjąć właściwą decyzję. Tobie się udało i chwała Ci za to. Zawsze będą skutki uboczne bez względu na to jaka decyzja została podjęta ot choćby w postaci urażonej mamy. Myślę że z czasem przejrzy na oczy i zrozumie. Może potrzebuje trochę czasu?
Wiem, że jesteś mądrą mamą a Twój Młody to mądry syn więc razem pokonacie wiele problemów choć zdaję sobie sprawę, że ciężko ich uniknąć to mimo wszystko ja życzę aby było ich na Waszej drodze jak najmniej ...

Pozdrawiam

asiorek pisze...

:)mamuśka świetnie wybrnęłaś z sytuacji szkolnej:) i młody robi postępy-a to najważniejsze:)
Tak mi ciśnie się na usta-ze cieżko w tym pędzie jaki mamy na świecie, zachować spokój, cierpliwość. Juz najmłodsze dzieci biorą udział w wyścigu-kto szybciej zacznie mówić, kto ma fajniejsze ciuchy,kto ma lepsze zabawki.. to dziwne, ale wczoraj byliśmy w lesie i wiecie co.... nie miałam cierpliwości do szukania grzybów, coś mną w środku dygotało, wręcz wkurzał mnie ten las,...szyłam rano-maszyna mi sie rozkraczyła i niektórych ściegów nie szyje;/...'rodzina'zawiodła po raz kolejny...eh..dobrze, ze juz niedziela-wyjedziemy i napoimy sie spokojem na cały tydzień..
A i u nas kradną dzieci z przedszkolnych placów zabaw... też nie mogę się z tym pogodzić w sensie postawy dyrektora jednego z nich. Cyt.słowa-przyprowadzacie Państwo dzieci na własną odpowiedzialność...
Brak słów....

13ka pisze...

Dzięki za dobre słowo ;).

No nie ukrywam sporo czasu miałam na przemyślenia na kolejne wywrócenie sobie priorytetów do góry nogami, na odbudowanie asertywnej strony bo jakoś tak poczułam się wykorzystywana przez kogoś na kim mi zależy. No nic duża jestem i radę czy chcę czy nie dać sobie w końcu muszę. Potrzebny był mi ten czas.

A młody no cóż ... on zawsze odstawał od reszty. Zawsze bardziej wrażliwy, emocjonalnie reagował na obrazy, muzykę itp itd. Wiem że będzie mu się dostawało bo jego pięść nie wyląduje nigdy na twarzy kolegi. Taki już jest. Jest jedynakiem więc siłą rzeczy jako że moja uwaga skupia się tylko na nim zwracam uwagę na mnóstwo rzeczy. Mimo iż młody naprawdę ma w domu jasno określone zasady to zdaje sobie sprawę że czasem wszystko lega w gruzach. Idealna nie jestem więc pozwalam na odstępstwa świadomie, a on wie że pewnych granic przekroczyć mu nie wolno.
Tylko tutaj go tak publicznie chwalę. Nie mam zwyczaju wynosić młodego na piedestał na forum innych rodziców. Znam wartość swojego dziecka i nie mam potrzeby robienia tego. Oczywiście system kar i nagród całkiem nieźle się u nas sprawdza. Długie lata pracowałam nad tym aby rodzina nie dawała młodemu pieniędzy, aby prezenty były przemyślane (to jest masakra). Jakoś mi się to udało i cieszę się że młody jest jaki jest.
A najbardziej cieszy mnie że w tym wszystkim nie mam parcia że młody musi być najlepszy.

pozdrawiam Was serdecznie w ten niedzielny poranek i zmykam na graty bo nie byłam już 3 niedziele

paula_71 pisze...

Jutro nowy tydzień,na pewno będzie lepszy...
Jesteś bardzo mądrą mamą,świetnie wybrnęłaś z tej sytuacji.Mądrze wychowujesz swojego syna,mam nadzieję,że ja się nie pogubię w wychowywaniu Lenki i wyrośnie na dobrego człowieka.

Przykra sprawa z sąsiadem.

Gratuluję takich pięknych wygranych.Prezent od Llooki rzeczywiście cudnie zapakowany.

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych łowów na gratach :)

llooka pisze...

Przykro mi, że tyle smutków Cię spotkało. Co do sąsiada, to przykład na pozostawienie człowieka przez rodzinę w najbardziej krytycznej sytuacji. No bo narkoman, alkoholik, więc należało mu się... ale czy rzeczywiście ktoś próbował mu pomóc? Dlaczego zadajemy sobie to pytanie, gdy jest już za późno?
A szkoła, nie da się ukryć, że straszne jest to co mówisz. Nie dziw się reakcji mamusi małego "terrorysty", przecież to ona przyłożyła swą pewnie wypielęgnowaną rączkę do wychowania syna! Mam nadzieję, że Twój syn będzie miał na to wszystko siłę. Wiesz 13tko, że to właśnie pochwały powodują ,że dziecko buduje swoje poczucie własnej wartości... Gdy są one nieuzasadnione, to wyrasta z nich taki mały łobuz, który szuka sobie ofiary, trampoliny od której mógłby się odbijać.. Nie wiem, czy moje metody wychowawcze są dobre, ale się staram wychować syna na mądrego, wrażliwego i dobrego człowieka, tak jak TY!
P.S. My to prawie sąsiadki jesteśmy. Może uda nam się kiedyś spotkać w Puszczy. Cieszę się, że powidełko sprawiło radość. Miałam do niego jeszcze karteczkę z życzeniami smacznego, ale tak się zatraciłam w pakowaniu, że zapomniałam jej włożyć...
Smacznego i ślę uściski!

martar pisze...

Rzecywiscie tydz.niezbyt przyjemny ale mam nadzieje,ze ten zacznie sie zupelnie inaczej..
Co do sytuacji zaistnialej z synkiem mysle,ze postapilas bardzo dobrze,,(ja rowniez bym sie tak zachowala)najwazniejsze,ze sa tego efekty po rozdzieleniu chlopcow:))

na grzybki to bym sie wybrala ale co do kleszcze to mam nie mile wspomienia,,bo ow lokator spowodowal ,ze zachorowalam na bolerioze,,a bylo to 10 lat temu,,gdzie nik nic jeszcze o tym nie wiedzial,,,ledwo uszlam z zyciem i od tamtej pory wystrzegam sie spacerow po lesie,choc je uwielbiam:)
serdecznie pozdrawiam

joanna pisze...

Jesteś NA PEWNO fantastyczną mamą - wrażliwą i sparwiedliwą :))
A życie niestety takie, jak widać... Szkoda mi Twojego Młodziudkiego, bo jakoś tak przypomina mi mojego ;)) Oddawał swoje zabawki w piaskownicy, nie skarzył się - o przedszkolnym horrorze dowiedziałam się dopiero gdy miał 8 lat...
Był i jest wrażliwcem, pomimo że dostał za to nie raz ;)
Trzymam za Was kciuki, aby już tego rodzaju sytuacje nie pojawiały się, bo Ty też cierpisz...

Świetny spacerek miałaś :)
Ściskam serdecznie :)

inno pisze...

Wiesz, że... masz dar pisania...?

13ka pisze...

inno ... czy ja wiem? czasem coś tam sklecę ale nie porywam się na tomy ;)) dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie

Ruthra pisze...

A jakim aparatem pstrykasz te fotki? Bardzo łada kolorystka... a może obrabiałaś w jakimś programie?

13ka pisze...

Ruthra fotki zazwyczaj robię Z10 (Minolta) te górne z posta są z Z10, leśne z 7i (Minolta) obrabiane w ACDSee pozdrawiam serdecznie