środa, 19 sierpnia 2009

Katrin Arens moje fascynacje

Czas jakiś temu leżąc na piaszczystej plaży
maleńkiej nadmorskiej miejscowości
uświadomiłam sobie że nie wiem na 100% w którym kierunku,
biorąc pod uwagę niezbędne sprzęty meblowe chciałabym pójść.
Lubię baaardzo serię BEKVAM, FÖRHÖJA, STENSTORP z IKEA.
Są takie minimalistyczne w swej prostocie ...
takie uroczo siermiężne ...
ujęły mnie w każdym razie na tyle że na podstawie
jednego z mebli w/w serii powstanie już wkrótce
mój jadalniany kredens.

Za sprawą Agi z bloga Z potrzeby piękna
wróciłam znów do zachwytu nad dziełami
a w zasadzie "naprawczymi tworami"
Katrin Arens




Ta siermiężna droga meblarska jest mi chyba najbliższa
surowa ciosana bez zbędnych zdobień
piękna w swej prostocie ...
Czy mi się uda i na ile nie wiem
znając siebie ugładzę ją do granic możliwości
bo mam w sobie taką mamę
co to zważając na pociechę
klnie na wszelkie kanty niezależnie od wieku dziecięcia ...
a może mając głębokie pragnienie
przeżycia kolejnego cudu?

Drewno i kamień w wydaniu naturalnie ciosanym
zagościły we mnie głęboko ...
ciągle gdzieś walczą zajadle z elementami retro,
co z tego wyjdzie wkrótce się przekonam.
Póki co słonecznego dnia i do następnego razu.

czwartek, 13 sierpnia 2009

ile trzeba nam do szczęścia

Po tygodniowym wypadzie do Zakopca
gdzie męczyłam się ciśnieniowo okrutnie
wróciłam i ...
rano ściągnęłam chłopaków z łóżek
żeby odbyć kolejną rodzinną wyprawę na graty.
Wszystkie cuda w stylu SPA itp itd
odpadają w przedbiegach
wyprawa na graty odpręża mnie całkowicie.
Czekam z utęsknieniem na niedzielę
żeby chociaż ponapawać się widokiem
mnóstwa przedmiotów z niesamowitymi historiami.

Zdobyczy upolowałam ostatnio kilka.
Przed wyjazdem ubolewałam iż gotówkę wydałam
na inne "potrzebne" zbytki
bo moim oczom ukazały się dwa garnki na ogórki
które idealnie pasowałyby do moich gruboszy
wyłażących już z za małych doniczek.
Tym razem właściwie za połowę ceny sprzed tygodnia
kupiłam też dwa nieco większe gliniaki.


Nabyłam też trochę drobnicy w postaci 2 wieszaków,
emaliowanej mydelniczki z dodatkowym podstawkiem
trzech ramek złotych i w dodatku plastikowych,
mosiężnej rozetki do lampy u młodego
i ceramicznej oprawki do lampy w sypialni.
Maryjka przypadła mi jako gratis tym razem.








Jednak moją największą zdobyczą jest ONA
cudnie ogromna (65cm) lampa stołowa.
Żałuję że szklana a nie kryształowa ...
ale zapewniam że tylko troszeczkę.
Była to pierwsza rzecz tej niedzieli
na która wręcz wpadłam ;)).
Gdyby nie fakt że sprzedawca ochoczo
zaproponował że odłoży mi ją
abym spokojnie mogła szaleć do woli,
w 10min. po przybyciu wróciłabym ze zdobyczą do domu.


Przy okazji pokażę Wam dzieło M
który podczas mojej nieobecności
sprawił mi stolik na balkon.


Na koniec tej serii najzwyklejsza ze zwykłych półka
którą znalazłam wyrzucając śmieci.
Sąsiedzi muszą mieć o mnie świetne zdanie
widząc jak co jakiś czas wynoszę coś ze śmietnika ;D.



***

W ostatnim czasie nie najlepiej się czuję
zanim młody się wiosennie rozchorował
postanowiłam zrobić podstawowe badania.
Niestety później wiele się zdarzyło
i do lekarza na konsultacje nie dotarłam ;(.
Jednak czuje że coś jest nie tak bo
makabrycznie wypadają mi włosy...
Mam nadzieję że to tylko braki witamin itp
zmęczenie remontowe daje mi się we znaki.
Dlatego aplikujemy sobie rodzinnie do obiadu
koktajl z dawką magnezu, wsparty wit.C i żelaza
(żelazo aby się porządnie wchłonęło należy zakwasić).
Polecam napój pyszny i orzeźwiający ;)).
Na zdrowie ...


1/3 pęczka liści pietruszki (bez łodyg)
woda (u mnie 3xkarczmiak)
sok z 1/2 cytryny
cukier do smaku

pozdrawiam serdecznie i do następnego razu 13ka

wtorek, 11 sierpnia 2009

konkursowo u Alizee

Tym razem bawimy się TU

taki żar że aż żal nie przysiąść wtapiając się w naturę

(kliknij na fotkę a zobaczysz w powiększeniu)

pozdrawiam nadal zarobiona ;)

niedziela, 2 sierpnia 2009

Wracam za tydzień ...

a póki co bloga doglądał będzie M który strzeże naszego domostwa
i zarabia na moje gratowe wyskoki ;)))))))))))
jakby co "walcie jak w dym" wszystko do mnie dotrze
pozdrawiam zatem z Zakopanego

czwartek, 30 lipca 2009

mrówcze efekty i nabyte łupy

Przez tydzień cały zmagałam się z meblami
stół i krzesła które zagoszczą na jakiś czas w jadalni
w końcu doprowadzone do stanu odpowiedniego.
Na chwilę tylko bo docelowo mam inne w planie
muszę je upolować gdzieś kiedyś ;).




A tu szafka która nadal nie doczekała się nóg
z która sobie jakoś nie radzę.
Boki pobielone w akrylowej gęstość mleka
malowane a w zasadzie przecierane gąbką.
Przód jw na to kryjąca warstwa farby
przetarta papierem ściernym .
i na to "suchy pędzel" farba prosto z puszki.
Efekt: przód do zdarcia ;(( bo mi się odwidziało
i podobać przestało.



Wczoraj przy okazji wizyty młodego u dentysty
odwiedziliśmy jego chrzestną i jej dwie małe córeczki.
Młody uwielbia dziewczyny głównie dlatego
że może je edukować w temacie STAR WARS.
Tydzień wcześniej starszą (4l) uczyłam uderzać mieczem
żeby nie wymachiwała nim bez sensu waląc na oślep,
jak chłopaki którym się wydaje że potrafią walczyć ;DDD.
Podstawa do dalszej edukacji zatem już była.
Cała trójka o mało domu nie rozniosła
i Bóg jeden raczy wiedzieć dlaczego gdy oni się spotykają
zawsze kończy się na berkowej gonitwie.
Nie obyło się oczywiście bez kłótni, poszturchiwań i fochów
ale w końcu to trzy różne charakterki.

Po pysznej kolacji której nawet ja sobie nie odmówiłam
zostaliśmy obdarowani mnóstwem fajnych rzeczy,
których nasza ciocia ochoczo się pozbyła.
A my mamy kolejne łupy do malowania i przerabiania.
Ciociu dziękujemy Ci baaaaaardzo ;)))

A to już nasze łupy.









Pozdrawiam już jakoś tak weekendowo
M jutro ma wolne więc młody serwuje ś niadanko do łóżka ;)).

wtorek, 28 lipca 2009

wakacyjnie

Po ostatnich niemiłych zdarzeniach jakoś nie chce mi się tu nic pisać.
Moje domowe poczynania odrywają mnie od bloga skutecznie.
W końcu pokój młodego zaczyna jakoś wyglądać.
Ściany gotowe, podłoga położona, łóżko wstawione
miałam malować meble ale zniechęcona
odłożyłam na lepszy czas który niestety nie nadszedł.
Zatem czas się wziąć w garść ...

A póki co wakacyjnie leniwie dogorywamy w mieście
delektując się podpatrzonymi wypiekami
z zaprzyjaźnionych blogów.

Moja mama w życiu nie uwierzyłaby że to moje dzieła
w rodzinie uchodziłam za kulinarne beztalencie
którego jedynym osiągnięciem w kuchni było spagetti bolońskie.
Cóż ...
ukrywać nie będę że jako podlotka nie interesowało mnie
gotowanie zupy pomidorowej czy też innego krupniku.
Kuchnię z zasady omijałam, jadłam bo musiałam ...
Ale teraz za to rekompensuję to sobie z nawiązką.


ushii myślałam że nie ma nic lepszego od drożdżówek z jabłkami
ale wersja z jagodami przeszła moje najśmielsze oczekiwania ;)).

Poniżej tarta pauli_71 z wczoraj na powitanie M
który właśnie wrócił z Rumunii,
przygotowana oczywiście przy pomocy młodego ;)).


A tu kilka migawek z mojego balkonowego ogródka.
Pierwsze pomidory koktajlowe rodzą i rodzą,
mają niestety twardą skórkę i młody odmawia konsumowania.
A szkoda bo są takie fajnie mięsiste.


Skalniak rozrósł się do rozmiarów giganta
i przestał być uroczym wiklinowym dodatkiem ;))
Ale najbardziej zadowolona jestem z ipomea batatas
w zestawieniu z amarantową pokrzywką wygląda wręcz cudnie.
Rozrosły mi się wszystkie roślinki
nawet dwie które dokupiłam miesiąc później.
Tylko niestety baaaardzo delikatne są w obejściu
deszcz wręcz rozdziera te soczysto zielone liście.
Roślina jakiś czas wygląda nieładnie
uszkodzone liście niestety marnieją
ale szybko się odradza wypuszczając nowe pędy.
Jak tylko widzę czarne chmury zdejmuję skrzynkę z balkonu.


Na mnie już czas ...
wracam do malowania mebli młodego.
W międzyczasie powstaje też w końcu
upragniony stolik na skrzynkę z ziołami
z żeliwnymi nogami po starym Singerze.
Nie mogę się już doczekać ...
pozdrawiam gorąco

środa, 22 lipca 2009

po siódme: NIE KRADNIJ!!!

Dech mi zaparło na kilka chwil
po tym jak zobaczyłam na bazarku
poczynania pewnej blogerki



A tutaj dla porównania link do moich tForków na bazarku

tForki

Chodzi o kradzież pomysłu
prezentowanych tu przeze mnie tForków
do zrobienia których sprowokowała mnie nasza zabawa
taki prezencik otrzymała ELLE


Jak można robić coś takiego?
Nie dość że ukradła mój pomysł to jeszcze
na żywca zerżnęła tytuł i opis do niego.

ps
o sprawie powiadomiłam bazarek
do regulaminu dopisano 2pkt:

24.
Jakiekolwiek problemu lub niedociągnięcia związane z wysyłką towaru
proszę zgłaszać u administratora
po trzech doniesieniach osoba zostanie usunięta z bazarku

25.
Ostatni i chyba najważniejszy punkt regulaminu

Jako ze każdy z Nas tworzy coś oryginalnego
bardzo proszę o nie podrabianie
i nie wystawianie dłubanek podobnych do innych
lub tworzonych ewidentnie na ich przykładzie.
Takie posty będą usuwane przez administratora
po trzech usuniętych postach osoba zostanie wykluczona z bazarku
Nie zależy nam tylko na sprzedaży ,
ale również na miłej atmosferze
i szanujmy siebie nawzajem i swoje pomysły.

Teraz gdy złość już mi przeszła jest mi przykro,
bo jak się okazuje ludzie to świnie ;((

nie ubierając w piękne słówka.

***

w/w przeprosiła mnie
jednak niewiele zrozumiała
dla niej to burza w szklance wody
na moja prośbę aby zamieściła informację
na swoim blogu o tym co zrobiła
stwierdziła że już za późno bo usunęła miniaturki

Ile zatem warte są te przeprosiny???


LINK DO BLOGA NIE DZIAŁA, BLOG ZOSTAŁ USUNIĘTY???



po cudze sięgało się łatwo
ale na przyjęcie batów nie wystarczyło odwagi

... szkoda