czwartek, 16 kwietnia 2009

... i po świętach





Postanowiłam sobie że te święta będą dobrą okazją, aby się wyhamować, wyciszyć na tę wiosnę.
I delikatnie rzecz ujmując na postanowieniach się zakończyło.
Przesilenie, pylenie brzozy i innych cholerstw, dało mi tak w kość że zamiast się wyciszać,
ledwo nadążałam wycierać nos i oczy z których jak rzeka płynęły mi łzy.
W zasadzie w niedzielę rano odechciało mi się wszystkiego.
Żeby było jasne nie jestem alergikiem.
Dziś mam już swój nos, który w końcu przestał przypominać nos klowna, zakończony czerwoną kulką.
Czuję smak i zapach tego co jem ... mimo wszystko jest SUPER ;)).
Jako że zakupione przed świętami meble okazały się do lekkich poprawek,
a ze względu na przypadłość doprowadzić ich do stanu odpowiadającego mi nie mogłam,
wypuściłam się na zakupy z wielce ograniczonym budżetem na wszelki wypadek.
Ofiarą mą padły najzwyklejsze "łapki" do garów i poszewka szydełkowa ecru.

4 komentarze:

♥♥♥ kasandra ♥♥♥ pisze...

Etykieta "CUDA" jest jak najbardziej na miejscu

13ka pisze...

Te gąski to chodziły za mną od baaaardzo długiego czasu ;)) pozdrawiam poświątecznie

martar pisze...

sliczne zakupy udało ci sie zrobic i z pewnoscia na nie zasłuzyłas po wielkich mekach jakie przeszłaś przez swieta:)nagroda sie nalezy..
mam nadzieje,ze wszystko Wam sie ułoż i w koncu zamieszkacie w swoim nowym gniazdku:))
trzymam kciuki!!!bo wiem jak jest ciezko,,sama tez przez to przechodziłam:)
podrawiam serdecznie

Yrsa pisze...

Witam!
Chyba złapałaś tego samego wirusa , który zaatakował połowę moich znajomych i to właśnie w święta , szczerze współczuje .
Gratuluje natomiast zakupów , poszewka na poduszkę naprawdę rewelacyjna , łapki także .Pozdrawiam serdecznie Yrsa