niedziela, 29 marca 2009

Graty

Jak było ciepło często bywaliśmy na Grzegórzkach na "gratach".
Dawno już tam nie byliśmy mimo iż mamy dość blisko.
Wczoraj namówiłam chłopaków na wyprawę.
Sobota była słoneczna i ciepła, dziś rano za to padał deszcz,
więc wyprawa stanęła pod znakiem zapytania.
Koło 10 nowego czasu, o czym poinformowała nas tv,
widząc przedzierające się zza chmur słońce pojechaliśmy.
Słońce się nie przedarło, za to zaczął padać deszcz.
I sama już nie wiem czy przez te częste wędrówki,
przez wszystkie cudne miejsca i eksponaty stałam
się bardziej wybredna, czy po prostu dziś naprawdę nie było na czym oka zawiesić.
W ostatniej alejce przed wyjściem napotkałam to cudo na zdjęciu.
Ech jakbym ja chciała mieć takie zwieńczenie nad kuchenką zamiast okapu.
Cena jednak zwaliła mnie z nóg ;(( .
Przyznajcie że dla takich okazów warto nawet w deszcz jechać na graty ;))).

4 komentarze:

asia pisze...

Często jest tak że wychodząc z nastawieniem zrobienia super zakupów wracamy z niczym a te najlepsze nabytki trafiają się bez planów.Niestety coraz częściej ceny na targach staroci są zaporowe i porównywalne do cen w Desach.Przynajmniej zrobiłaś ładne zdjęcia.
Pozdrawiam.
J:O)

13ka pisze...

Tam akurat bazują na przysłowiowych "idiotach". Za tę górkę koleś chciał 500zł, może i bym przełknęła gdyby była biała ;D. Oglądałam jeszcze zgrabny stolik kuchenny, człowiek tak mi go wychwalał że zaczęłam się zastanawiać czy on mówi o tym samym stole, który ja widzę. Na to wszystko podszedł mój młody i powiedział że nogi mają różny kształt, a poza tym dwie są wyżarte przez robale ... i posprzątane ;DDD.

martar pisze...

piekne rzeczy ale faktycznie cena 500 zł.nieco wygorowana...
no ale głowka do gory...z pewnoscia w najmiej oczekiwanym momencie uda Ci sie wyszukac cos wpsanialego
pozdrawiam

13ka pisze...

Mam nadzieję że nie będzie to w momencie gdy całemu światu oświadczę koniec z remontami ;))) również pozdrawiam